Legenda Szepczącego Kamienia

Ciekawostki , Opowieści | 2019-04-02

Legenda Szepczącego Kamienia

Skąd wzięły się na Warmii tajemnicze kamienie, które potrafią mówić? Szepczą ochrypłym głosem o miłości, przeszłości i tym co się dopiero wydarzy...

Szepczący kamień przyniosła do Szuwarów Letycja Pietraszewska, która w Nowym Kawkowie tworzy przepiękną ceramikę. Był chropowaty niczym pumeks, a przy potrząsaniu grzechotał cichutko. 

Obejrzyj prace Letycji Pietraszewskiej

Skąd się wziął na Warmii? Nie wiedziałyśmy. Dopiero Natalia Tejs opowiedziała nam jego historię. Ona potrafi rozmawiać z roślinami, a nawet z przedmiotami. Rozumie mowę drzew, wie o czym skrzypią deski starej stodoły i co gadają kamienie. 

Wyklęty kamień 

Opowieść Natalii zaczynała się jak bajka. I gdyby nie to, że ręce miałyśmy gadający kamień, pewnie tak byśmy ją potraktowały... 

“Dawno, dawno temu na Warmii, w lesie stał wielki głaz. Były to czasy, kiedy mieszkańcy tych ziem żyli w zgodzie ze skrzatami leśnymi, drzewa były dla nich święte, a Ziemię uważali za matkę. 

Głaz nie był zwyczajny - potrafił mówić zarówno mową zwierząt jak i ludzi. Dzieci przychodziły do niego śpiewać z nim piosenki, młode panny rozprawiały z nim o księciach z bajki, matki pytały jak poradzić sobie z największymi urwisami. Nawet starcy, uznani za mędrców, przychodzili do niego po rady.

Przy kamieniu prawie zawsze ktoś był, palono mu świece, żeby nie stał w ciemnościach. Mieszkańcy Warmii żyli w zgodzie, bo gdy działo się coś złego kamień zawsze dobrze radził. 

Czasy się zmieniły, ludzie zaczęli budować świątynie i coraz rzadziej przychodzić do kamienia. Zapomnieli o skrzatach i świętych drzewach, ziemia stała się ziemią... Tylko pewna staruszka wciąż przychodziła do kamienia i zapalała świece. Namawiała też dzieci, żeby nadal śpiewały mu piosenki. Kamień stawał się coraz bardziej milczący, ale wciąż po cichu radził tym, którzy powierzali mu swoje sekrety. 

Pewnego dnia w świątyni pojawił się nowy kapłan, przyjezdny z daleka. Dowiedział się o kamieniu i staruszce. Okrzyknął kamień diabelskim, a kobietę czarownicą. Kazał zniszczyć głaz, a wiedźmę spalić na stosie. Mieszkańcy posłuchali kapłana, najsilniejsi mężczyźni zabrali się do łupania gadającego kamienia. Całą okolicę przeszył krzyk staruszki, dym unosił się nad wsią. W lesie słychać było trzaski. Kamień jednak milczał, nie odezwał się słowem. 

Posłuchaj szepczącego kamienia z Warmii

Kapłan nakazał rozrzucić kawałki diabelskiego kamienia po całej Warmii, tak, żeby nigdy nie można było złożyć ich w całość. Tylko mała dziewczynka, która śpiewała z kamieniem piosenki zabrała mały kawałek do domu i schowała pod poduszką. Okruch mienił się na zielono, ale nic nie mówił.

Mimo to dziewczynka trzymała kamień przez całe życie, aż sama stała się staruszką i wtedy stał się cud. Kamień zaczął szeptać. Nie miał już dźwięcznego, czystego głosu jak kiedyś, stracił zdolność śpiewania piosenek. Kobieta natychmiast zawołała swoją wnuczkę, której opowiedziała historię swojej babci i gadającego kamienia. Wiedziały już, że warmińska ziemia kryje w sobie tysiące szepczących kamyków, jednak szepczą one tylko do tych, którzy czczą nadal drzewa, a Ziemię uważają za matkę.”

Jak nauczyć kamień mówić

Tak historię kamienia wyjaśniła Natalia. Ale pan Stanisław Czachorowski, profesor który oswoił gadające dachówki  zna inną wersję legendy. 

“Mój dziadek opowiadał mi inną historię.

Szepczące kamienie rodzi ziemia, zwłaszcza ta jałowa, co na niej mało rośnie. Rodzą się nieme i cicho leżą. W trawie, albo między zbożem, albo w redlinach kartofli. I leżą sobie tak dziesiątki lat. Leżą, patrzą i słuchają. Niektóre z nich wiele już w życiu widziały i wiele historii słyszały.

To człowiek je zaklina, czasem łzami, czasem złym słowem. Czasem ktoś bierze takiego kamienia i rzuca. By wronę przegonić lub lub człowieka pogonić, skrzywdzić, może i niewiernego małżonka, albo pijaczynę. Ale kamienie cały czas milczą.

Dopiero gdy ktoś, czy to panna, czy kawaler, czy to singiel czy babcia lub dziadek, czy to pastuch lub turysta, weźmie w dłoń i ... albo położy na stole, na stercie papierów, albo gdzieś rzuci pod płot. Wtedy uczą się mówić.

Te odważniejsze nazywane bywają gadającymi kamieniami. Żeby gadać, muszą poczuć ciepło dłoni. I musza być pomalowane. Bo w czasie malowania ludzie rozmawiają, najczęściej życzliwie. To odczarowuje złe zaklęcie jałowej ziemi. Bo tak jak panna na wizytę idzie, czy ona sie nie umaluje? To i kamień chce być pomalowany.

A jak ktoś Go pomaluje, lub inaczej ozdobi, wtedy czar pryska i kamień może przemówić. Opowie wtedy historie, które widział i które słyszał. A te, co są nieśmiałe, to szepczą... Bo boją się głośniej mówić. Po prostu nie wierzą, że ktoś chce ich słuchać... One potrzebują jeszcze więcej troski. I kiedyś przemówią głośniej.

Nasłucha się taki kamień żalów panienki, albo kawalera. I wtedy znika. Idzie opowiedzieć innej osobie o pannie, lub o kawalerze. A jak opowie tę historię, to poruszy serce i kawaler zapuka do drzwi czekającej panny. Albo rozwódki.

Tak, kamienie szepczące rodzą się w ziemi. Zwłaszcza tej biednej. I nie potrafią na początku mówić. Przemawiają dopiero wtedy, gdy ktoś je pomaluje. Najczęściej opowiadają historie o przyrodzie. Bo przecież długo leżą w szuwarach, to się napatrzą i na biedronki, i na modraszki i na stokrotki. Opowiadają o grzybach, chwastach i owadach ale tak, jakby o ludziach opowiadały.

Poszukaj takiego kamienia, otrzyj z kurzu, pomaluj i posłuchaj jego historii. Każdy kamień ma inną.”

Inne szeptane opowieści

Pani Danuta, która często zagląda do warmińskich Szuwarów, też ma kilka hipotez. Przypuszcza, że szepczący kamień może znaleźć tylko osoba która kocha Niebo i Ziemię, żyje zgodnie z prawami natury. Jeśli nie ma w niej pychy i żądzy posiadania, jeśli rozumie ludzi i szuka prawdy, to kamień opowie jej o największych tajemnicach świata.

Trochę o kamieniach szepczących wie także Ada z Szuwarów.

"Jak byłam mała, moja babcia opowiadała mi o gadających kamieniach. Miała nawet taki w domu.

Mówiła, że to są zaklęci w głazy niewierni małżonkowie. Od zwykłych kamieni można ich odróżnić właśnie po tym, że sobie po cichu coś szepcą – nie wiadomo, czy się żalą na swój los, czy przepraszają zdradzone żony i mężów. W każdym razie jak komuś udało się takiego znaleźć brał go do domu, stawiał na półce ku przestrodze...

Podobno gadający kamień w domu był gwarancją wierności małżonka. U babci to działało, przeżyli z dziadkiem wiele szczęśliwych lat. 

Niestety nie wiem jaka jest historia tych nieszczęśników, kto rzucił na nich taką klątwę i dlaczego i czy można było jakoś odmienić ich los.."

Tyle mówią legendy. Ale która jest ta prawdziwa? O to najlepiej samemu zapytaj, gdy znajdziesz szepczący kamień... I podziel się jego historią w komentarzu.

Zebrała: Magdalena Spiczak-Brzezińska

Dodaj komentarz

 (z http://)

Poczytaj w Szuwarach