Szukaj na blogu

Szukaj

Katarzyna Budyś

Twórcy | 2018-05-08

Katarzyna Budyś

Z wykształcenia jest architektem urbanistą, ale swoją prawdziwą pasję odnalazła w szydełkowych robótkach. Teraz konstrukcyjne umiejętności przydają jej się przy tworzeniu zabawek - dzięki nim z włóczki potrafi wyczarować dosłownie wszystko. 

Każda chwila jest dobra na dzierganie - z włóczką i szydełkiem panią Katarzynę Budyś można spotkać podczas wyjazdu na narty, czy wypoczynku na leżaku.

Jednak większość prac powstaje w jej mieszkaniu w centrum Elbląga. Za swoje zabawki otrzymała wiele nagród, m.in. jej „Szydełkowa Rodzina”  zdobyła I nagrodę w konkursie „Zabawka przyjazna dziecku” i znajduje się w zbiorach Muzeum Zabawek i Zabawy w Kielcach.

Trudno się nie zakochać w szydełkowych dziełach Katarzyny Budyś. W naszym przypadku była to miłość od pierwszego wejrzenia. Wśród setek rękodzielniczych wyrobów na wielkanocnym kiermaszu w elbląskim Światowidzie, to właśnie one zrobiły na nas największe wrażenie. Wcale nie dlatego, że były duże i nie dało się ich przegapić. Wręcz przeciwnie. Szydełkowe zabawki pani Kasi są maluśkie, a cały jej kramik dosłownie mieścił się w drewnianej skrzynce. Mini miśki, zajączki, kurczaczki, baranki, słoniki… wszystkie wykonane z niewyobrażalną precyzją, starannością i fantazją. Po prostu przeurocze.

Pani Kasi Budyś niestety na tym jarmarku nie było i na pierwsze spotkanie z nią przyszło nam poczekać prawie rok. Odwiedziłyśmy ją w Elblągu, gdzie mieszka z rodziną, gdy ruszyłyśmy na poszukiwania wyjątkowych przedmiotów do sklepu. Co prawda Elbląg to już nie Mazury, a Powiśle, ale jednak ciągle województwo warmińsko-mazurskie. Jakie byłyśmy szczęśliwe, gdy pani Katarzyna zgodziła się specjalnie dla nas wymyślić kilka nowych szydełkowych zwierzątek do naszej leśnej kolekcji! Tak powstała leśna banda, w której skład wchodzą bóbr, jeżyk, wiewiórka, lis i bociek. Maleńkie zwierzaczki można mieć zawsze przy sobie, bo to breloczki.

Poprosiłyśmy ją też o wymyślenie zabawki, która spodoba się chłopcom, a przy tym będzie związana z miejscem w którym mieszka. Tylko co to mogłoby być… Może wiking? W końcu nieopodal Elbląga znajdowało się Truso, jedna z największych osad wikińskich w tej części Europy. Pomysł okazał się rewelacyjny, a jego wykonanie przez panią Kasię jeszcze lepsze. Wąsaty wiking ze zdejmowanym hełmem i tarczą to prawdziwy wojownik, a przy tym milutka, znaczy męska, przytulanka. Potrafi odgonić wszelkie nocne strachy, a w dzień można się nim świetnie bawić. Wiking jest niestety trochę dziki i czasem działa zbyt impulsywnie. Na początku nie mógł się dogadać z leśnymi zwierzaczkami i nawet zranił bociana. Szybko się jednak zaprzyjaźnili i teraz tworzą zgraną bandę.

Dodaj komentarz

 (z http://)

Poczytaj w Szuwarach