Szukaj na blogu

Szukaj

Jowita Kowalska

Twórcy | 2019-03-03

Jowita Kowalska

Miłośniczka farb Annie Sloan, fanka starych gratów, czarodziejka, która zmienia je w wytworne meble. Topornym dodaje wdzięku, kulawym stateczności, a wszystkim blasku i kolorów.

Zaczęło się dawno temu od potrzeby odmiany - jeszcze na studiach Jowita Kowalska wyjechała do Londynu. Miało być na chwilę, ale zrobiło się z tego 10 lat. Tam zaczęła malować i poznała Annie Sloan, twórczynię kultowych farb kredowych do odnawiania mebli. 

Zafascynowana możliwościami jakie dają ich pastelowe kolory, zaczęła na własne potrzeby z nimi eksperymentować. A że właśnie na świat przyszła jej córeczka, to z pasją wzięła się za przerabianie mebli do dziecięcego pokoju. Gdy po dwóch latach wracały z Anglii do Lidzbarka Warmińskiego, wiozły ze sobą całą furę odnowionych szafek, półek i stolików.

W Polsce na świat przyszła druga córka i niestety okazało się, że przy dwójce maluchów nie bardzo jest czas na szaleństwa z pędzlem. Dopiero gdy mała podrosła, Jowita wróciła do ulubionego zajęcia. Na początku wszyscy bliscy zostali obdarowani odnowionymi dodatkami do domu, potem okazało się, że ich amatorów jest coraz więcej i że skłonni są za oryginalne, ręcznie malowane meble, płacić całkiem konkretne pieniądze. 

Z ciasnego warsztatu w piwnicy Jowita przeniosła się do bardziej przestronnego garażu, a dwa lata temu na swoje potrzeby zaadaptowała budynek starej olejarni nad brzegiem Łyny. Teraz na parterze mieści się warsztat w którym odnawiane są meble. Zaś na piętrze przestronny salon wystawowy, w którym można obejrzeć gotowe prace Jowity i innych artystów z okolic Lidzbarka, kupić na miejscu farby Annie Sloan i wziąć udział w warsztatach malowania nimi. Można nawet przyjść ze swoim meblem i odnowić go na miejscu w ramach zajęć.

OBEJRZYJ WIĘCEJ PRAC JOWITY KOWALSKIEJ

Skąd trafiają meble do pracowni? Z bardzo różnych źródeł i czasami są w naprawdę kiepskim stanie. Wszyscy znajomi wiedzą, że jak się czyści mieszkanie po babci, to trzeba koniecznie najpierw zawiadomić Jowitę. Ma też układy z tuptusiami, którzy zbierają rzeczy ze śmietników - dają jej cynk o meblowych znaleziskach. Bo niestety wiele wspaniałych, klasycznych komód, szaf i stolików, zwłaszcza tych z czasów PRL-u, trafia właśnie na śmietnik przy okazji remontów. Marnieją potem na deszczu koło kontenera na odpadki, albo trafiają do pieca.

Wiele przedmiotów ma od kolegi, który jest budowlańcem. - Często właściciele mieszkania przed remontem proszą by pozbył się gratów. A on zwozi je do mnie - śmieje się Jowita. Pozyskiwanie mebli można porównać do polowania, albo grzybobrania - prawdziwe emocje i nigdy nie wiesz jaki łup kryje się za rogiem. Jowita wybiera te z potencjałem i daje im nowe życie. Często po zakończeniu renowatorskich zabiegów wyglądają znacznie lepiej niż w czasach młodości

Przy pomocy stolarskich trików, barwnych farb kredowych i własnej fantazji, Jowita staroświecki i nudnawy mebel  zmienia w eleganckie i unikatowe dzieło sztuki. Czasami robi to na konkretne zamówienia, ustalając szczegóły bezpośrednio z przyszłym właścicielem.

Lubię jak przychodzą do mnie ludzie z odważnym projektem. Wtedy aż czuję dreszcze - opowiada Jowita. - Ostatnio zjawił się chłopak ze starą maszyną, taką którą chowa się w stoliku. Chciał przerobić ten mebel na toaletkę dla swojej dziewczyny. Realizowanie takiego przedsięwzięcia to czysta przyjemność. 

Piętro olejarni zapełnione jest najróżniejszymi odnowionymi meblami. Od ogrodowych, przez małe stoliczki i półeczki w żywych kolorach, po ciężkie szafy. Jest tu stylizowana na barok komódka w kolorze głębokiej zieleni z fikuśnymi uchwytami, kredens z czasów komuny z pozłacaną politurą, czarna matowa witryna jakby dopiero co wyjęta z kart "Dumy i uprzedzenia".

W rogu ostatnie dzieło - bieliźniarka w kolorze głębokiego brązu ozdobiona malowanymi liśćmi paproci w ciepłym odcieniu kawy z mlekiem. - Patrzcie na te gałki. Jak przekręcisz, to dodatkowo jest tam taki zatrzaskowy zameczek, który blokuje drzwi - ekscytuje się Jowita.

Lubi takie drobnostki, które sprawiają, że ładna rzecz jest praktyczna i użytkowa. Lubi też jak na odnawianych meblach zostają ślady po pędzlu, bo wtedy widać, że pracował nad nimi człowiek. Lubi malować ptaki, ozdobiła sobie nimi nawet swoje służbowe biurko-ladę. Lubi odnajdywać potencjał w przedmiotach, które na pierwszy rzut oka wyglądają nieciekawie i topornie np. w meblach holenderskich czy PRL-owskich.

A czego nie lubi? Gdy klient się uprze, że chce odnowić komodę na biało. Wtedy staje na głowie, żeby namówić go, choćby na odrobinę koloru. I zwykle na końcu klient jest z tego bardzo zadowolony. 

Magdalena Spiczak-Brzezińska rozmawia z Jowitą Kowalską. Dwie kobiety pośród starych mebli

Pracownia Jowity Kowalskiej w Lidzbarku Warmińskim. Tu odbywają się warsztaty renowacji mebli i malowania farbami Annie Sloane

Biała komoda z przecierką po renowacji. Styl antyczny. Autor Jowita Kowalska.

Stala Olejarnia nad brzegiem Łyny w której mieści się pracownia i salon pokazowy Jowity Kowalskiej.

Witryna po renowacji farbami Annie Sloan - kolor czarny ze złotymi dodatkami.

Dodaj komentarz

 (z http://)

Poczytaj w Szuwarach